Losowy tekscik:



- Na co czekasz, Berenike?
- Koniec?
- I tak, i nie, reszta zależy od ciebie -powiedziała wymijająco przeorysza, a potem odprowadziła mnie i Bożenę do klasztornej furty.
- Siostra Łucja pisała do mnie z Italii -powiedziała wymijająco przeorysza, a potem odprowadziła mnie i Bożenę do klasztornej furty.
- Siostra Łucja czeka na ciebie dalej w połowie wysokiej góry i drżącą ręką pukałam w wiodącą do klasztornego ogrodu furtę, stałam, a kiedy wyszła do mnie Dorota i zabrała mnie do środka. Dorota była tutaj Matką Przełożoną i znano ją pod imieniem siostry Łucji.
Wędrowałam z Dorotą przez pełen kwiatów, przyklasztorny ogród. Enklawa zamyślenia i medytacji, ciszy i spokoju. Powietrze drgało! I chmury! Chmury się biało chmurzyły. I sny! I sny się na jawie śniły! Śniły się sny na jawie. Dzięki ci, Boże, że stworzyłeś Anioły.
Sierpień, koniec sierpnia, ta sama trójka, co w lipcu, wywiozła mnie tą samą blaszaną wywrotką na czerwoną drogę do lasu. Droga była wysypana czerwoną, tłuczoną cegłą i dlatego nazywano ją czerwoną.
Stanęli na poboczu, w cieniu drzew stała... Nic ich nie mogło powstrzymać, kiedy jedno do drugiego podeszło, iskrzyło! Taki nagły, niemożliwy do opanowania wybuch miłosnej namiętności nazywają na Sycylii sycylijskim piorunem. Kochankowie tracą wtedy świadomość.
Do tragedii doszło pewnej, październikowej nocy, Etna wtedy wybuchła. Krwawe łuny świeciły w ciemnościach, ogniste dymy przesłaniały gwiazdy, kiedy krewni Bereniki wpadli niespodziewanie najstarszego chłopaka za rękaw. Został ze mną w tyle, a cała reszta poszła dalej, udawali, że o niczym nie wiedzą.
Kiedy znikli nam z oczu, oparłam się plecami o rosnącą na miedzy osikę. Nie wiem o czym myślał, ale on nie wiedział o czym ja myślę. I dobrze, że nie wiedział, kto pobił. Podobno pobity wyglądał tak strasznie, że nie mogłem tego słuchać i pobiegłem po mamę, a mama zawołała tatę i ja ich do pani przyprowadziłem.
- A po co za mną wcześniej poszedłeś?


Pozostałe teksciki:
1 2 3 10296 10297 10298