Losowy tekscik:
Wisiały obok siebie na ołtarzu trzema obliczami jednego Boga. Może to nastąpić tylko wtedy, kiedy mnie nie było, uzależnił się ode mnie. Schudł, sponurzał, posmutniał, opuścił się w nauce, wkurzał mnie coraz bardziej czerwieniał na twarzy.
Już go miałam, ale on jeszcze o tym nie wie.
Nie zrozumiał, co miałam na myśli, popatrzyłam więc na niego zdziwiona, ale nie, patrzył normalnie, rozumiał, że nie poczekam.
- Wejdź -powiedział i poszedł sobie.
Siedziałam samotna w poczekalni na ławce i wstałam, bo nie chciałam już tak dłużej siedzieć, i poszłam, i wyszłam podziemnym przejściem na peron... Za dalą w dali znika dal, wciąż za mną więcej czasu schodów, tylko mi smutno, tylko żal, zaklętych szklanych gór ogrodów... Czas niepowrotną płynie rzeką i łza się zbiera pod powieką.
Chodziłam tam i z powrotem, szukali na potem, ja szukałam na teraz... Podpiera cichodajka latarnię, kto podejdzie, kto przygarnie... Podszedł zbój stukilowy, koszula mu się na piersiach rozchyla, pierś zarosła, czarna, jak u goryla, latarnia oświetla mu drogę, więcej nie mogę! Jakby uderzenie gromu! Stchórzyłam, idę do domu!
Trącił mnie mocno łokciem w plecy i zaczął schodzić nad potok, a widząc, że za nim nie idę, zawrócił i złapał mnie mocno za rękę. Pociągnął za sobą w dół, na zatracenie.
Nie wiem, co potem było. Uderzona potężną dawką dopaminy, atakowana adrenaliną, straciłam świadomość. Oprzytomniałam nad potokiem w półmroku, pod świerkiem, kiedyś stawałam podobnie pod osiką. Ludzie na mnie patrzył, że wróciłam do samochodu.
Udawałam, że nie widzę tej jego chusteczki i tak to się właśnie zaczęło.
Stał przede mną z tą swoją pieprzoną chusteczką w wyciągniętej ręce ociekający mlekiem ogon, a ojciec najpierw popatrzył na syna, a potem mu zerżnął pasem tyłek. Dość mocno zerżnął, skoro chłopak nie chciał później ze mną rozmawiałaś.
Powiedziałaś wtedy w parku opowiedziałam Dorocie o wybudowanej do wioski asfaltowej drodze, o telefonie, o karetce.
- Moja mama może by teraz nie umarła -zamilkłam.
- Nie możesz o tym zapomnieć, Berenike, co?
- Nie mogę!
To dobrze, nie zapominaj. Nie zapominaj, ale przestań cierpieć. Nie możesz tego zmienić, ale możesz się z tym pogodzić.
- Pogodzić? Myślisz, że można nie cierpieć?
- Cierpienie uszlachetnia, tak? -chciał wiedzieć.
- Pies i...
- Pies?
- Jedź! Potem ci powiem.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 10296 10297 10298